Kilkumiesięczne szkraby są dla mnie fascynujące… z jednej strony delikatne… wrażliwe… z drugiej – stanowczo manifestujące swoje samopoczucie czy nastrój, żeby nie powiedzieć zdanie ; )
Jedno jest stałe – są całkowicie zależne od swoich rodziców/opiekunów… i ufają im bezgranicznie… Ci dorośli przynoszą je do studia… nierzadko śpiące… do obcej pani… i… za każdym razem zdumiewa mnie reakcja na zaistniałą sytuację…
Witając się z małą modelką lub modelem staram się zrobić na nich dobre wrażenie : ] wszak pierwsze wrażenie można zrobić tylko raz ; ) nie będę „owijać w bawełnę” – prawda jest taka, że zależy mi, żeby mnie polubiły… nawet odczuwam lekką tremę… jak przed pierwszą randką ; )
Staram się nawiązać jak najlepszy kontakt… to dla mnie bardzo ważne… najważniejsze! To im i dla nich robię zdjęcia. Chcę, żeby czuły się bezpiecznie i żeby podobało im się to, co robimy…
I wiem dokładnie kiedy zaskarbiłam sobie ich zaufanie i kiedy należy zacząć sesję.
Maja nie czuła się komfortowo w pozycji leżącej w misie : ( była przestraszona… szybko zareagowałam prosząc rodziców o przytulaski i gdy na buzię powrócił uśmiech zaproponowałam Mai poznanie misy na siedząco… organoleptycznie w dosłownym tego słowa znaczeniu ; )
Była zachwycona : ] 
