To było wyjątkowe zlecenie… niezwykłe pod każdym względem…
Po pierwsze dokładnie określono mi jak ma wyglądać efekt końcowy…
Po drugie inspiracją tej sesji było zdjęcie wykonane przeze mnie innemu dziecku…
Niby nic w tym nadzwyczajnego… ale… jest jeszcze po trzecie…
zleceniodawcą… modelem… i inicjatorem sesji była jedna osoba…
2,5 letni Julek…
Natenczas onegdaj poczyniłam sesję noworodkową siostrzyczki Julka…
Gdy jedno ujęcie z tej sesji w formie fotoobrazu zawisło na ścianie w domu rodzeństwa w Julianie narodziło się pragnienie, które odczytała Jego mama…
Otóż też chciał być na obrazie…
Podczas sesji sam decydował o większości ujęć a to nawiązujące do naszej inspiracji zwieńczyliśmy fotoobrazem…
PS. Kiedy obrazy znalazły się już obok siebie Julek skakał po łóżku wyraźnie zadowolony i z wyciągniętą rączką paluszkiem wskazywał to jeden to drugi wołając raz za razem „Maja”… „Julek”…
Widok szczęśliwego dziecka – bezcenny!













