Mój młodszy syn 22 lipca ma urodziny. Co roku od razu po wyrwaniu się z objęć Morfeusza zaznaczam linią wzrost na framudze w Jego pokoju, żeby Młodszakowi pokazać jak ważne jest jedzenie warzyw 😉 Co roku też robię Mu sesję plenerową, żeby widział jak bardzo się zmienia i jak cenne są zdjęcia… Mniej cenne od warzyw ale jednak 😊
W głowie zaczęły mi już kiełkować pomysły na tegoroczny plener kiedy to uporczywe „zajrzyj tu” dobiegło mnie z szuflady biurka. Notabene tej zamkniętej na kluczyk. Dam sobie rękę uciąć, że nie tylko ja mam zakurzony dysk zewnętrzny o pojemności kilka TB zapełniony niewywołanymi rawami, które czekają na swoją porę aby w końcu ujrzeć światło dzienne 🙈 Pewnie się zastanawiacie kiedy dojdę do meritum… otóż otworzyłam tą szufladę i patrzcie na jakie cudeńko natrafiłam przeglądając ten zaniedbany dysk 😍
Pawełek w swoje drugie urodziny…
PS. Jak mogło mi to ujęcie umknąć? Po chwili zadumy stwierdzam, że ono wcale mi nie umknęło… świadomie je wówczas odrzuciłam. Teraz (raptem trzy lata później) patrzę na tą minkę, pulchne pyzy i brak włosków z rozrzewnieniem… To, co wtedy raziło teraz wzrusza… Dlatego nigdy nie kasuję zdjęć. Czas płynie… rzeczywistość się zmienia… i naszej jej postrzeganie… punkt widzenia zależy od punktu siedzenia…
2020-07-07
Kto pamięta co robił pomiędzy narodzinami a piątym rokiem życia hmm? Fotografie otwierają dostęp do tych pokładów pamięci, które dorosłym wydają się głęboko ukryte… Jestem pewna, że Dawid nawet w wieku 50 lat będzie doskonale pamiętał szczegóły pewnego upalnego dnia kiedy przyjechał do mnie na sesję zdjęciową…
Z wiekiem nabyłam bezcennej umiejętności cieszenia się chwilą Potrafię wszystko rzucić (w dosłownym tego słowa znaczeniu ) żeby na przykład wykorzystać 2 godziny słonecznej kąpieli przed nadchodzącą burzą i kolejnymi ulewami tylko po to, żeby popływać z Młodszakiem w jeziorze. A że tych słonecznych chwil jest bardzo mało tego lata tym bardziej jestem dumna z własnej produkcji witaminy D pomijam całkowicie fakt 40 minutowego powrotu w ulewnym deszczu
I choć przez takie podejście do życia gospodyni ze mnie marna a w domu bałagan jest już członkiem rodziny to chwila kiedy mój niespełna pięciolatek przed snem rzuca mi się na szyję ze słowami „mamusiu to był cudowny dzień!” utwierdza mnie tylko w przekonaniu, że warto żyć według zegara słonecznego, który niekoniecznie pokrywa się z czasem wschodnioeuropejskim
Uwielbiam ujęcia, które pachną latem, radością i lodami czujecie to?