W trakcie rozmowy z rodzicami (zainteresowanymi sesją fotograficzną) istotne są dla mnie następujące fakty: wiek dziecka… osobowość… zainteresowania… nastawienie do obcych…
Dopiero jak poznam odpowiedź jestem w stanie wymyślić kadry… Tak – zawsze mam w głowie jakiś pomysł dedykowany dla konkretnego dziecka… reszta kadrów jak na zawołanie pojawia się w dniu sesji kiedy już poznam małego bohatera…
Nie inaczej było tym razem…
Mama Piotrusia w rozmowie telefonicznej (dotyczącej szczegółów sesji) zdradziła, że nie jest do końca pewna czy aby Jej pierworodny da się „zamrozić” w kadrze…
19 miesięcy… energiczny łobuziaczek… nie lubi samochodów… uwielbia owoce…
Hmm… to nie jest „samograj” z fotograficznego punktu widzenia… Nie będę w tym miejscu snuć elegii o mojej pewności siebie… z tyłu głowy zawsze jest ta uporczywa myśl czy dziecku się spodoba to co Mu zaproponuję…
Piotruś wobec mnie był bardzo otwarty… Obiecałam Mu, że będziemy się fajnie bawić i tak własnie było… Wszystkie rekwizyty przypadły Mu do gustu a z auta nie chciał wyjść.
Były Jego ulubione owoce… uśmiechy… budowanie z klocków…
W takich chwilach lubię obserwować emocje mamy… zastanawiam się czy to jeszcze jest duma, że taki dzielniak… że tak wspaniale „modeluje”… czy już może nutka żalu, że tak szybko rośnie… że to już nie taki mały chłopczyk…
Wszystkie kadry są śliczne! dlatego pozwolę sobie się nimi delektować…
PS. Najlepsze zachowam na koniec…

sesja dziecięca – Piotruś




