Tuż po narodzinach dziecko uśmiecha się tylko przez sen i jest to w dodatku odruch mimowolny, ale czyż nie rozbrajający? Te odsłonięte, bezzębne dziąsełka potrafią skruszyć serce nawet największego twardziela…

sesja noworodkowa – Zuzia
Tuż po narodzinach dziecko uśmiecha się tylko przez sen i jest to w dodatku odruch mimowolny, ale czyż nie rozbrajający? Te odsłonięte, bezzębne dziąsełka potrafią skruszyć serce nawet największego twardziela…

sesja noworodkowa – Zuzia
Kochani wszystkim razem i każdemu z osobna składam serdeczne życzenia najpiękniejszych… nastrojowych… i radosnych Świąt Bożego Narodzenia :*
PS. aaa każdemu mojemu małemu modelowi życzę, żeby Aniołek przyniósł dzisiaj to o czym skrycie marzą : ]


Nie samymi Świętami człowiek/fotograf żyje…
W zeszłym tygodniu na przykład miałam dwie wzruszające sesje noworodkowe i przesłodki roczek…
I właśnie o tym roczku dzisiaj… bo obiecałam… że jeszcze przed Świętami część wybranych zdjęć wystawię… i słowa dotrzymuję : ]
Andrzejek jest małym miłośnikiem słodkości ; ) notabene w tej kwestii absolutnie rozumiemy się bez słów! Roczek skończył w pierwszej połowie grudnia więc okazja na sesję wyśmienita! a sceneria mogła być tylko jedna…
Intuicja nie dała mi tego dnia spać – sesja zaplanowana była na 9-tą. Wstałam zatem jeszcze wcześniej niż zwykle i witając świt pognałam do sklepu po małe „co nieco”. Wiecie jak to mówią… przez żołądek do serca ; )
Suma sumarum okazało się, że i bez przekupstwa nasz mały solenizant swobodnie czuł się na planie zdjęciowym. Słodkości dostał zatem w nagrodę za piękne pozowanie : ]
Delektował się swoim „mniam mniam” i powstała najsłodsza pamiątka ever…


1-3 lat to niezmiernie trudny fotograficznie wiek. Dzieci mają już świadomość swojej niezależności i jak czegoś nie chcą zrobić to nie i już.
I należy to ich zdanie uszanować gdyż mają niezbywalne prawo wyrażania siebie.
Nina w zeszłym roku nie chciała zdjęć. Wszyscy w studiu stawaliśmy na rzęsach, żeby udało się Ją zachęcić i koniec końców pamiątka jest.
Na tegoroczną mini sesję mikołajkową Nina przyszła odmieniona. Fakt – jest odrobinę starsza ale to nie to, bo jest nadal malutka (nie ma jeszcze 3 lat). To całkowicie inny czynnik a mianowicie Nina poszła we wrześniu do przedszkola.
Przedszkolaka można rozpoznać z kilometra : ) po wymianie raptem kilku zdań.
Podczas ubierania i robienia fryzury dowiedziałam się m. in., że sukienka bardzo się Jej podoba, że w przedszkolu też był fotograf, że ma swoje ulubione koleżanki i kolegów, że lubi Olafa, że należy siedzieć „jak przedszkolak”, że uwielbia zupę ogórkową i lizaki, że jak dorośnie będzie policjantką i że nie wolno krzyczeć.
Obserwowałam Ją zachwycona… Jest otwartą, pewną siebie i przede wszystkim radosną dziewczynką, która nie tylko potrafi wyrażać siebie ale też potrafi słuchać.
Dlatego uważam, że dzieci powinny na co dzień przebywać z rówieśnikami. Prawdą jest, że w przedszkolu chłoną zarówno dobre jak i złe doświadczenia ale dzięki temu doświadczają życia. Uczą się co jest dobre a co złe. Dowiadują się, że ludzie (nawet ci całkiem jeszcze mali) bardzo się od siebie różnią i mają odmienne uczucia oraz potrzeby – niejednokrotnie w tym samym momencie. Codziennie stawiają czoła nieznanym zachowaniom, reakcjom rówieśników i poznają zasady współżycia w grupie a to bezcenne bo o ile indywidualność jest cechą pożądaną to aspołeczność już niekoniecznie.

Czas to czwarta współrzędna czasoprzestrzeni w teorii względności.
To zdjęcie zostało wykonane całkiem nie tak dawno temu… tuż przed porodem… wczoraj je poddałam autorskiej obróbce graficznej a dzisiaj maleństwo zaczęło już szóstą dobę życia…
To wprost w głowie się nie mieści… Czas biegnie niemiłosiernie do przodu…
Cudownie jest móc/potrafić zatrzymać ten szaleńczy pęd i uchwycić bezcenne momenty!
PS. Za kilka dni Ją poznam na sesji noworodkowej : ] wprost nie mogę się doczekać!

Pewne ujęcia wychodzą same…
Po zrobieniu ostatniego planowego ujęcia – wspólnego – rodzice wstali z futrzaka a mały Mikołajek spał w najlepsze : ] co prawda jeszcze tylko przez 3 minutki ; ) ale wystarczyło, żebym ponownie wzięła aparat do ręki i złapała ten moment : ]


Wszystkie dzieciaki na Niego czekają – dzisiaj Mikołaj : ]
Niech radość i uśmiechy wypełnią dzisiejszy dzień : )
PS. Nasz Młodszak od razu po przebudzeniu pobiegł do kominka sprawdzić czy Mikołaj zjadł zostawioną przez Niego babeczkę i wypił mleko… To było najważniejsze, gdyż nasz trzylatek sam wszystko zrobił… mama tylko wstawiła do pieca.

sesja mikołajkowa – Franek
Kochani jutro Mikołajki… ostatni dzwonek, żeby przygotować naszym pociechom wyjątkowe niespodzianki…
Co planujecie hmm? podzielcie się proszę pomysłami.
W moim rodzinnym domu Mikołaj przychodził w nocy i kładł każdemu z nas prezent na łóżko. Pamiętam jak bardzo starałam się nie zasnąć, żeby go zobaczyć i udało mi się tylko raz… ale byłam już wtedy w liceum ; ) a widok mamy skradającej się na palcach – bezcenny…
Z kolei w domu rodzinnym mojego męża Mikołaj przychodził osobiście (w czerwonym stroju i workiem z prezentami zarzuconym na plecach)… niejednokrotnie w towarzystwie anioła i diabła ; )
Jako, że obie tradycje są wyjątkowe i chcemy je kontynuować nasz Młodszak ma wyjątkowe szczęście… : ] a Jego starsi bracia znajdą prezenty w nogach łóżka ; )

Elfy już pewnie ze wszystkich okien zabrały listy do Św. Mikołaja : ] hmm?
Nadia odsłona druga…


Zdarzają się takie mini sesje, które za sprawą osobowości małej modelki lub modela przeradzają się w poważne sesje… Tak było tym razem…
Nadia przyjechała do mnie z mamą i dziadkiem. Po wejściu do wiatrołapu widać było dziecięcą nieśmiałość, ale potrzebowała dosłownie 10 sekund, żeby odebrać ode mnie pozytywne emocje. Gdy się Jej przedstawiłam uśmiech pojawił się na ślicznej buzi – podobno uprzedziłam Jej pytanie, bo w drodze na sesję zastanawiała się jak mam na imię ; ) )
Kiedy przekroczyła próg studia rozpromieniała… wszystko się Jej spodobało… sceneria… rekwizyty… i oczywiście kostiumy na wieszakach… szczególnie te, które się ładnie błyszczą…
Nawiązałyśmy świetny kontakt : ] 3,5-latka dokładnie wiedziała jak chce wyglądać…
Przyjechała do mnie z bagażem własnych kreacji a i posiadane przeze mnie w studiu także przypadły Jej do gustu. Sama decydowała, które założy i sama dobierała do nich dodatki. Decydowała też jaką chce fryzurę i kiedy koniec zdjęć.
Patrzyłam na Nią zachwycona… samodzielnością… pewnością siebie… wdziękiem… urokiem osobistym…
Stworzyła 4 kreacje… dzisiaj pierwsza z nich…

