Dzień z życia Henrego…

2018-08-02

Henry na stałe mieszka w Angli. Jego mama jest polką… tata anglikiem… Pewnie nigdy bym Go nie poznała gdyby nie zrobiona przeze mnie wcześniej sesja na roczek Katii, którą to zobaczyła na fb mama Henrego…

Napisała do mnie, że marzy Jej się sesja Henia pałaszującego torcik… a własnie wybierają się do Polski świętować roczek Henryczka i chcieliby zwieńczyć to wydarzenie sesją.

W trakcie wymiany wiadomości  odnośnie szczegółów sesji Henry jawił się w mojej głowie jako wątły blondynek z niebieskimi oczkami, bladą karnacją i może nawet bez włosków… Pomyślałam sobie sceneria w błękitach…

Na całe szczęście poprosiłam o przesłanie zdjęcia Henia i jak je zobaczyłam moja wizja tej sesji była diametralnie inna…

Plan zdjęciowy dopasowuję indywidualnie do konkretnego dziecka… Chcę, żeby w danej kolorystyce mały model czuł się dobrze a i pięknie się prezentował…

PS. torcik nie wzbudził większego zainteresowania Henia za to dekoracje, które samodzielnie przygotowywałam przez dwa dni jak najbardziej ; )

i co sądzicie hmm???

   

   

 

ponadczasowa naturalność…

2018-07-26

Zapowiadana przeze mnie wcześniej Katia w swoim najlepszym wydaniu…

Podczas sesji dla mamy Katii niezmiernie ważne było, żeby córeczka miała jakąś opaseczkę na główce… i faktycznie momentami miała… ale tych chwil było zdecydowanie mniej… Rozumiem Mamę doskonale… wszak rodzice wciąż na coś czekają… a to na pierwszy ząbek… pierwsze słowo… pierwszy krok…

Włoski małego dziecka to dla rodziców równie ważna kwestia… ich brak lub nadmiar wzbudza bowiem wśród otoczenia zbliżone reakcje…

Dla mnie, jako fotografa, ważne jest, żeby pokazać dziecko takim jakie jest… tu i teraz… Za kilka lat Katia z pewnością będzie nosić piękne fryzury i właśnie takie ujęcia jak poniższe będą rozczulać najbardziej…

Czyż nie mam racji hmm???

   

inny wymiar mini sesji…

2018-07-19

Czasami tak bywa… że rodzic przyjeżdża na mini sesję a mały model czuje się jak ryba w wodzie i mini sesja zamienia się w poważną sesję zdjęciową z profesjonalnym modelem w roli głównej…

Tak właśnie było z sesją roczkową Katii… miało być tylko jedno ujęcie… notabene starannie przeze mnie zaprojektowane…

Rodzice mieli do mnie 2,5 godziny jazdy samochodem… Plan był taki, że dziecko wyśpi się w trakcie jazdy… ale jak to z założeniami rodziców bywa… dzieci weryfikują…

Mama wysłała mi z drogi wiadomość, że Katia bardzo krótko spała i nie chce spać… i że obawia się o Jej dobry humor… Dodatkowo pogoda była deszczowa i biometr na bank niekorzystny…

a na miejscu okazało się, że Katię trzeba by siłą ściągać z planu zdjęciowego… Momentami nawet pozwoliła ubrać sobie opaskę na główkę, na której głównie zależało mamie bo mi Katia bez opaski i bez włosków, których praktycznie jeszcze nie widać – najbardziej się podoba… ale to ujęcie pokażę w następnym poście jak wyretuszuję wszystkie zdjęcia z rowerkiem).

Zatem… ujęcia są cztery… dobrych zdjęć cała masa… a Katia ma radosne wspomnienia i wspaniałą pamiątkę!

I kto powiedział, że roczne dzieci to najtrudniejszy obiekt do fotografowania? hmm?

Taddddaaam…

   

sesja na roczek

2018-07-12

Pomysł na sesję urodzinową Katii zrodził się w mojej głowie jak tylko otrzymałam od Jej mamy zapytanie o możliwy termin.

To już nasza trzecia wspólna sesja. Pomyślałam sobie, że musi być zupełnie wyjątkowa, gdyż rodzice ciągną Katie do mnie z Wrocławia…

Kilka tygodni zajęło mi tworzenie tej scenerii…

Obręcze, opaskę z kwiatami i korale zrobiłam samodzielnie!

Wyszło cudownie!

Katia ma już roczek…

Kochany łobuziaczku życzę Ci cudownego dzieciństwa pełnego wyjątkowych chwil… niezapomnianych podróży… mnóstwa radości oraz oczywiście wspaniałych zdjęć!

sesja na roczek – Katia

Historia pewnego wiaderka

2018-07-05

W fotografii dziecięcej, a głównie noworodkowej, panuje w ostatnim czasie moda na starocie… pokazywanie dzieci w lub na tle przedmiotów z obcej im „epoki”. Ta moda opanowała cały świat. U nas prym wiodą przedmioty z okresu PRL-u lub przedmioty je udające…

Ja znalazłam na Mazurach wiaderko emaliowane, które skradło moje serce… Nadszarpnięte zębem czasu przemierzyło całą Polskę, żeby stać się „celebrytą”.

Zostało z należytą starannością wymyte (jakieś piętnaście razy), zdezynfekowane (około dziecięciu razy) po czym ponownie umyte (chyba z pięć razy) i takie sterylne trafiło na plan zdjęciowy… Jest moją perełką… Uwielbiam je! bo jest „jakieś”… bo ma „duszę”… bo jeśli nie jest starsze ode mnie… to jest niewiele młodsze… i miałoby wiele do opowiedzenia… bo jest prześliczne… bo jest wyjątkowe… bo jest prawdziwe…

sesja noworodkowa

Bellissimo bianco

2018-06-28

Można by śmiało rzec, że to ujęcia Panny Młodej, która usnęła w fotelu – zmęczona po swoim własnym weselu… Tylko te margaretki zdradzają wymiary modelki ; )

Niezmiernie podoba mi się taki minimalizm kolorystyczny! Jest skromnie a nad wyraz dziewczęco zarazem…

   

 

o pasji…

2018-06-21

Jako dojrzała i doświadczona matka (mój pierworodny jest już pełnoletni) wiem, że najistotniejsze, poza dawaniem miłości, na czym rodzice powinni się skupiać to wcale nie zapewnienie potomkom gruntownego wykształcenia, bo jego ewentualne braki można uzupełnić na każdym etapie życia… ale rozbudzanie w dzieciach pasji… Rzecz jasna należy przypilnować matematyki, żeby umiały liczyć i myśleć logicznie… Warto też kłaść nacisk na języki obce, żeby świat stał dla nich otworem a komunikacja nie stanowiła bariery ograniczającej poznawanie innych kultur…  Bezcenne a powszechnie ignorowane są też przedmioty artystyczne, które rozwijają i pielęgnują w dzieciach wrażliwość… 

Jednak dziecko/człowiek mający pasję, czy to rozwijaną na studiach wyższych czy w zaciszu domowym albo na łonie natury, jest człowiekiem wartościowym… mającym coś osobistego i ważnego do powiedzenia… dzięki pasji ludzie przyczyniają się do istnienia tego świata…

To niezmiernie trudne zadanie stojące przed każdym rodzicem – pomóc dziecku odkryć jego indywidualną pasję a nie narzucać mu swoją…

Moja mądra koleżanka powiedziała mi kiedyś, że rodzimy dzieci dla świata a nie dla siebie…

To maleństwo dopiero zapisze stronice swojego życia… oby życie zawsze Ją ciekawiło!

sesja noworodkowa

 

 

2018-06-14

„Dziecko to uwidoczniona miłość” Novalis

 

Pamiątki z wakacji…

2018-06-07

Kochani ja już żyję zbliżającym się urlopem… Jadę naładować baterie… Wywietrzyć głowę… Poszukać inspiracji…

Mam nadzieję, że znowu przywiozę jakieś naturalne pamiątki, które później wykorzystam jako rekwizyty podczas sesji…

Gdyby Leo wiedział, że te muszle wyławiałam razem z synem z dna oddalonego o dobre kilka metrów… To by miał to w nosie ; )

 

Copyright © 2017 Dorota Cembala. Wszelkie prawa zastrzeżone. |